*
Zayn z nikim nie rozmawiał. Po wczorajszej kłótni z Allie
wrócił do domu zmarnowany, jak gdyby wciągu minuty przybyło mu kilkanaście lat.
Wszedł powoli po schodach, następnie zamknął się na klucz w swoim pokoju. Nie otwierał
drzwi. Wyszedł do przyjaciół dopiero na drugi dzień. Ci współczuli mu, jednak
uznali, że użalanie się nad nim byłoby najgorszym, co w tym momencie mogli
zrobić. Zaczęli szczerą rozmowę, prosto z mostu.
- Nie oszukujmy się, Zayn – powiedziała, jak zawsze szczera i
nie owijająca w bawełnę Nicole. – To ty zacząłeś kłótnię.
Harry przyznał jej rację.
- Dziewczyna podjechała do nas zadowolona, uśmiechnięta – a
ty się na nią wydarłeś – powiedział Hazza.
Malik nie odpowiadał. Podpierał się na łokciach o blat i widelcem mieszał bez
celu w sałatce.
- To delikatna dziewczyna – powiedziała subtelniej, niż
reszta, Alex. Dobrze rozpoczęła konwersację, trafiając w jego czuły punkt. –
Wiesz o tym.
- Wiem – odparł cicho. – Ale coś mi do głowy strzeliło. Bo…
bo ona ma gdzieś swoje zdrowie, nie widzicie tego? Coś jej jest, teraz jeszcze
ta ręka. Boję się o nią! – był naprawdę zmartwiony. Dostrzegał więcej od reszty
paczki, bo darzył ją większym uczuciem. Pozostali wymienili zmartwione
spojrzenia.
- Myślę, że powinieneś jej po prostu poszukać – poradził
Liam. – Porozmawiacie, to pomoże.
A Zayn nie czekając na nic, zerwał się z miejsca i pobiegł
przebrać. Wrócił za kilkanaście minut, odświeżony i ładnie ubrany. Krzyknął coś
do chłopaków i wybiegł z domu. Po chwili usłyszeli jak odpala samochód i już go
nie było.
On naprawde Ja kocha.
Kocha Ja bezgranicznie.
Dla niej jest w stanie zrobic wszystko.
Znalazł Ją na obrzeżach Londynu. W miejscu, w które zabrał ją
miesiąc temu, aby pokazać okolice miasta. Siedziała teraz koło lasu, w miejscu,
gdzie rzadko się ktoś pojawiał. Tak jak Zayn – lubiła czasem samotność, choć
należała do bardzo towarzyskich osób. Opierała się o masywny motocykl, zupełnie
nie pasujący do jej kruchej, delikatnej
sylwetki. Kask stał z boku, na trawie. Ubrana była w ciemne dżinsowe rurki,
czarną koszulkę. Było zimno, wtulała się więc w crossową, czarno – zieloną
kurtkę z logo ‘Kawasaki’.
Chłopak patrzył na nią przez kilka minut. Nawet z daleka
ujrzał, jak drżą jej ramiona, skryła twarz w dłoniach, lecz tylko na krótką
chwilkę. Otarła łzę kciukiem, potem drugą. Jednak słona ciecz nadal wypływała z
oczu dziewczyny. Zayn w pierwszym momencie chciał do niej podbiec, wziąć jej
twarz w dłonie i pocałować miękko w usta. Jednak zamiast tego zaszedł ją od
tyłu, szybko zakrył rękami jej piwne oczy. Z radością wypowiedziała jego imię,
pytającym tonem. Ucałował czubek jej nosa i objął czule.
- Przepraszam – powiedział z okropnym żalem i poczuciem winy.
Ona tylko kiwnęła lekko głową, szepcąc cicho te same słowa.
- Jestem takim dupkiem. Jak mogłem?
- Jak ja mogłam? – odpowiedziała tym samym.
Stali jeszcze tak długo, wtuleni w siebie. Oboje zakochani,
skrywając uczucie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć Kochane ♥
Już wróciłam, z czego bardzo się cieszę, bo najzwyczajniej w świecie tęskniłam za Wami.
Wyjazd się udał, jednak ja - jak to ja, wróciłam do domu z bardzo mocno zbitą ręką i spuchniętą nogą ;D A co u Was? :*
Zayn i Allie się pogodzili! Podoba się rozdział? :)

Oczywiście ze się podoba :D cieszę się ze juz miedzy nimi dobrze ale nadal czekam aż w końcu bedą razem <3 a co się stało ze masz zbitą rękę i spuchniętą nogę ?
OdpowiedzUsuńCieszę się! <3
OdpowiedzUsuńGrałam w piłkę plażową i facet z boku mi przywalił twardą piłka nożną w nadgarstek. Uderzyłam się i noga spuchnięta :)
Dziękuję, że pytasz :*
Rozdział świetny ! - jak bajka ;* fajnie że wróciłaś , bo nudno bez ciebie :) wspułczuje tych obrażeń ... czekam na nn . wenny "_" ~~ Petit
OdpowiedzUsuńmm, dzięki wielkie!
UsuńA bez Was jeszcze nudniej :*