piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 2

*
Cała siódemka przyjaciół siedział rozłożona na sofach w salonie. Z domu dało się słyszeć donośne krzyki i śmiech młodych ludzi. Ruda grała właśnie z Harrym w fifę na playstation, a reszta oglądała mecz z zaciekawieniem. Oczywiście – niepozorna Allie, miłośniczka książek i studentka literatury miała także inną pasję, piłkę nożną – z łatwością wygrywała z loczkiem.
Do zabawy włączyły się Alex i Nicole, dotychczas z rozbawieniem oglądające wyczyny przyjaciółki. Obie wyglądały dziś wyjątkowo pięknie. Brunetka miała na sobie białą, zwiewną koszulę i kolorowe spodenki, a do tego miętowe szpilki. Blondynka ubrała białą sukienkę w czarne ciapki i do tego czarne , dziewczęce balerinki. Dziewczyny były perfekcyjnie umalowane, a do stylizacji podobierały dużo bransoletek. Rudzielec nie pozostawał im dłużny, wyglądała naprawdę uroczo, mimo, iż nie była ubrana tak ‘elegancko’, jak koleżanki. Założyła krótkie białe spodenki, a do nich, w tym też samym kolorze bluzę z czarnymi napisami. Na nogach miała czarne vansy, a na rudawą głową przyodziała również czarnego fullcapa, którego ukradła Zaynowi dziś rano. Była ubrana raczej na sportowo, mimo to , nadal wydawała się być słodka i dziewczęca.
Evans pobiegła do pokoju po laptopa, mieli z przyjaciółmi poszukać ciekawych filmów na dziś wieczór. Szybko zbiegając w dół, kiedy wracała, nie patrzyła gdzie stawia stopy. Noga pofrunęła jej na bok, a Rudzielec potoczył się w dół, po kilkunastu stopniach. Reszta, zdziwiona całym hałasem, pobiegła sprawdzić, co znów zrobiła ich przyjaciółka. Zastali ją w fatalnym stanie, leżała na podłodze, jednocześnie się śmiejąc. Nikt nie zauważył, że Allie w oczach ma łzy bólu, a jej ręka zrobił się sina, obrzęknięta i wykręciła w drugą stronę.
Pierwszy zrozumiał to Zayn, który znał ją najlepiej ze wszystkich. Nawet w takich sytuacjach nie traciła poczucia humoru, zawsze potrafiła śmiać się z  samej siebie. Miała jednak też wiele wad, to bardzo ją denerwowało, chciała stawać się lepsza, a ból brzucha jej na to nie pozwalał, ponieważ przez niego nabrała złych nawyków.
Akcja stała się natychmiastowa. Ktoś poszedł odpalić samochód, ktoś inny po książeczkę zdrowia dziewczyny. Z kolei trzecia osoba pomogła jej wstać i zaprowadziła do auta. Wszystko potoczyło się szybko, po paru minutach Ruda siedziała w gabinecie lekarza.
Wyszła z niego rozpromieniona, z uśmiechem na ustach, jakby to, co miało miejsce pół godziny temu wcale się nie wydarzyło. Podniosła rękę ku górze, ukazując światu swojego nowego białego przyjaciela, zwanego powszechnie gipsem. 
-Złamana kość i zbite kolanko – wytłumaczyła, nim ktoś zapytał, co powiedział lekarz.
Przyjaciółki zaczęły ją przytulać, martwiły się o nią, prawie tak jak matka o swoje dziecko. Ruda urodziła się najpóźniej, była od nich tylko o trzy miesiące młodsza, jednak często traktowały ją, niczym szesnastolatkę. (A przecież miała tyle samo lat! ) W dodatku nie było miesiąca, w którym ona nie miałaby chociaż dwóch kontuzji. Zawsze twierdziły, że wygląda najmarniej z nich wszystkich, dlatego, że była blada i najszczuplejsza. Prawiły jej morały, jak matki pilnowały, aby dużo jadła. Nigdy nie pochwalały jej jazdy na motocyklach. Ona zawsze miała na wszystko wymówki, jednak sama równie mocno martwiła się o przyjaciółki.
Allie odwzajemniła uściski i powiedziała głośno;
-Jestem głodna. Kto ostatni do samochodu, ten stawia mi trzy pizze!
I zbiegła po szpitalnych schodach, w kierunku parkingu.
Zdezorientowani przyjaciele ruszyli za nią. Ktoś krzyknął:
-Czy to ta dziewczyna pół godziny temu złamała rękę?

Wszyscy w biegu roześmiali się głośno.




*trzy godziny później*
Rudzielec mimo złamanej lewej ręki wsiadał na motor.  Nie miała swojego pojazdu, bo został on, niestety, zarekwirowany przez rodziców dziewczyny miesiąc temu. Dlatego też Jake użyczył jej swój motocykl, aby mogła poszaleć kilka godzin.
-Na pewno dasz radę? – upewniał się, nieco zmartwiony. – Nie wiem, czy powinnaś…
-Powinnam – przerwała mu dziewczyna, wkładając w tym samym czasie rękawiczki na dłonie, wskazała na rewą rękę z gipsem i z uśmiechem dodała. – Pomożesz mi włożyć tą?
Kolega posłusznie zrobił, o co prosiła. Następnie jako dżentelmen nałożył jej kurtkę.
-Uważaj na siebie – przestrzegał, celując w nią wskazującym palcem. – Jeżeli coś sobie zrobisz twoi przyjaciele mnie zabiją. Nie wspominam już o tacie! – machnął ręką, gdy przypomniało mu się, że Allie jest oczkiem w głowie ojca.
-Dam radę, dziękuję – powiedziała cicho, poczym sprawnym ruchem wsunęła kask i odpaliła motor. Wyjeżdżając z parkingu pomachała czule koledze.
Ruda całe życie jeździła na motorach typu ‘enduro’, mimo tego  teraz śmigała ścigaczem po autostradzie. Szalała po jezdni niczym pirat drogowy, sprawnie manewrując motocyklem. Po trzech godzinach jazdy, podjechała pod dom.
Cała ekipa One Direction wraz z dwiema dziewczynami wybiegła przed willę, słysząc wark motoru.
-Rudzia?! – zawołały zgodnie Alexandra i Nicole, gdy zobaczyły, jak ich przyjaciółka opiera się o wielkiego ścigacza. Obok niej na ziemi stał kask, ubrana była w crossowe spodnie i kurtkę, znały te ubrania.
-Tak to ja – zaśmiała się dziewczyna.
-Oszalałaś?! – warknął na nią niespodziewanie Zayn.
Gdy usłyszała ton jego głosu skrzywiła się lekko. O nie, tylko nie to – pomyślała.
-Masz rękę w gipsie, złe wyniki badań i szalejesz sobie motorkiem, jakby nigdy nic! Nie zachowuj się jak dziecko! – teraz już krzyczał.
-A ciebie to tak nagle interesuje?! – nie pozostawała mu dłużna, również krzyczała mu w twarz. – Nie udawaj, że cię to obchodzi!
-Fajne cacko – powiedział Lou z uśmiechem, głaszcząc siedzenie motocykla. Wszyscy wiedzieli, ze próbuje rozładować napiętą atmosferę. Malik zignorował Marchewkę, natomiast Ruda uśmiechnęła się do niego blado. Przyjaciele wycofali się do domu, a na podjeździe została już tylko Allie i Zayn. Mimo to w domu i tak wszyscy słyszeli ich wrzaski.
-Dobrze wiesz, że mnie to obchodzi! – darł się mulat. – I to bardzo. Ale ty wszystko robisz po swojemu. Zachowujesz się jak gówniara!
-Tak?  - zakpiła płomiennowłosa. – To żegnam Pana Dojrzałego!
Wrzuciła bieg, gaz i w ciągu dwóch sekund odjechała spod domu. Zayn nie zdążył nawet zareagować. Stał jak wryty.





-------------------------------------------------------------------------------------------------
Trolololo mamy rozdział 2 części II !
Jak się podoba? Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu :)
Tym razem występuje narracja trzecioosobowa. 
Dziękuję wszystkim komentującym, bo to właśnie Oni dają mi siłę ♥
Do 'napisania'! :*

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 1. Część II

~Allie~

Dzisiejszego dnia nie bardzo miałam humor. Wszystko mnie irytowało. W dodatku, Lou z Nicole i Liam z Alexandrą pojechali na jakieś pikniki.
Zayn tańczył na stole w samych bokserkach, udając gwiazdę rocka, a Niall gonił Harolda, bo ten zabrał mu batoniki.
Pełna zrezygnowania opuściłam bezwładnie ręce.
-Malik, złaź z tego stołu! A ty Hazza - oddaj żarłokowi słodycze!
Czułam się, jak ich mamusia. Mieli dziś wyjątkowo fantastyczne humorki i ochotę do zabawy, niczym małe dzieciaki.
Liam prosił mnie przed wyjazdem:
-Proszę, stan naszego domu zależy od ciebie. Widzisz to? – tu wskazał palcem na Zayna, który ciągnął Nialla po podłodze. – Bez opieki zachowują się jak dzicz.
Odwróciłam się, by wyłączyć głośna muzykę, a gdy ponownie zerknęłam na bandę idiotów byłam przerażona. Trzech chłopaków, a każdy w mojej bieliźnie. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
-Nie wiedziałem, że masz takie fajne wdzianka – Malik poruszył brwiami. Założyłam ręce na piersi i pokiwałam głową.
-Macie natychmiast zdjąć moją nową bieliznę – powiedziałam stanowczo, lecz oni dalej przeglądali się w lustrze, macając staniki. Warknęłam, wtedy podskoczyli i stanęli na baczność. – Już! – dodałam pełna satysfakcji.
Chłopcy posłusznie odnieśli moje rzeczy do szafy, a gdy wrócili czekałam na nich w salonie. Pomachałam im przed nosami moją komórką.
-Chyba nie chcecie, żeby wasze piękne zdjęcia trafiły do sieci?
-Jakie zdjęcia?!
Zaczęłam przesuwać po ekranie palcem, aby ukazać im prawie nagiego Zayna z miotłą w ręku. Następne przedstawiało, jak Hazza maca wypchany biustonosz, który ma na sobie Niall.
Zaśmiałam się delikatnie, kiedy ujrzałam miny pełne przerażenia. I w jednej chwili puściło się za mną w  pogoń trzech uroczych gwiazdorów pewnego uroczego zespołu.
-Ani mi się waż wstawiać te zdjęcia! – gonili mnie po całym domu, po tarasie i ogrodzie. Ale ucieknij tu trzem nieźle wysportowanym chłopcom. W końcu mnie złapali, zostałam zaniesiona do salonu i przywiązana taśmą klejącą do krzesła. Zawiązali mi też ręce. Moi prześladowcy śmiali się głośno, a ja wzruszyłam ramionami.
-Okej, było fajnie i w ogóle, ale możecie mnie już wypuścić, dobra?
-Nie. – Zaprzeczył Zayn. – Jak kara to kara.
Zebrali się w malutkie kółeczko i zaczęli naradzać. Słyszałam tylko ich szepty i stłumiony śmiech. Wyjęli z mojej kieszeni komórkę i wybrali jakiś numer. Włączyli funkcję głośnomówiącą, żebym mogła słyszeć, co odpowiada rozmówca.
-Cześć, słońce – z komórki rozległ się głos Jacka. – Co słychać?
-Cześć Jack, tu Niall, Harry i Zayn – odpowiedzieli chłopcy. Ja zaś nie mogłam nic odpowiedzieć, bo miałam zaklejone usta. To były istne tortury.
-Eeeee, cześć wam – był zawiedziony, że nie usłyszał mojego głosu.
-Zabraliśmy Allie telefon i chcieliśmy sobie z tobą pogadać.
-Pewnie, tylko w jakiej sprawie?
-Konkretnie chodzi właśnie o nią – odpowiedzieli przebiegłym głosem.
-O nią? Świetnie – odpowiedział Walker.
-Słyszeliśmy, jak mówiła przez sen ‘Jack, ty mój mięśniaku’ – skłamał Horan.
-Ty mała blond pierdoło, nie licz na jakąkolwiek kanapkę z mojej strony! – mruknęłam przez taśmę, jednak mój głos był dość wyraźny, zdziwiłam się.
-Czy przypadkiem to nie Allie cisnęła w ciebie ciętą ripostą, Niall? – zapytał Jack. Nie mogłam dostrzec jego miny, jednak wiedziałam, że unosi jedną brew ku górze, a na ustach ma łobuzerski uśmiech.
-Tak – śmiał się głośno Harry. – Przywiązaliśmy ją do krzesła.
Po drugiej stronie dało się słyszeć wiązankę przekleństw zmieszanych ze zdziwieniem i rozbawieniem. Świetnie, on też przeciwko mnie.
Tylko Zayn był tak dobroduszny i zaczął odklejać taśmę.
-Dość tortur.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju.
-Wiesz, że to były żarty, prawda? – zapytał, kiedy położył mnie na swoim łóżku.
Nie odpowiedziałam, bo coś przykuło moja uwagę. Śliczny, szary album na zdjęcia leżał na jego biurku, zatytułowany ZALLIE.
Malik podał mi album, widząc moje zaciekawienie. Moim oczom ukazały się piękne zdjęcia, na których jesteśmy razem.
-Mam go odkąd wyjechałem – powiedział miękko Zayn. – Oglądam go codziennie wieczorem.
I nagle dotarło do mnie, jaką jestem szczęściarą.

Przytuliłam mocno mulata.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobry Wieczór :*
Wyjeżdżam w niedzielę, więc dodaję dziś nowy rozdział - ponieważ czeka nas tygodniowa przerwa :) 
Ale jeśli ren rozdział Wam się spodoba i będzie sporo komentarzy, to postaram się dodać następny przed wyjazdem! 

środa, 24 lipca 2013

Moje Kochane!

Tak sobie pomyślałam, że na pewno macie jakieś pytania ( np .  jeśli chodzi o bohaterów czy ich problemy ) lub wątpliwości na temat bloga.
Zapewne zastanawiacie się nad czymś lub coś Wam się nie podoba.
Chciałabym, abyście, Moje Drogie, napisały w komentarzu owe pytania czy uwagi.
Odpowiem szczerze na wszystko i zastosuję się do poleceń! :]
To naprawdę bardzo mi pomoże, dziękuję ♥



wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 19

~Allie~

Udało mi się namówić przyjaciół, by dali sobie spokój z tym lekarzem. Po długich namowach i przekonaniach wreszcie się zgodzili. Doktor i tak miał bardzo dużo pracy, więc jemu było to na rękę. Dali mi jeden warunek- miałam się oszczędzać. Powędrowałam więc wieczorem do toalety, wykonać zabiegi higieniczne i dalej położyłam się do łóżka. Nie był to szczyt moich marzeń, ale cóż, jak trzeba to trzeba.
Obudził mnie w nocy ostry ból i nudność. Ledwo żywa,  zerwałam się z miejsca i pobiegłam zwymiotować. Przepłukałam buzię i umyłam dokładnie zęby. Na szczęście nikogo nie obudziłam, szybko wróciłam do pokoju. Tam zapaliłam nocną lampkę i odnalazłam kosmetyczkę, z której wyjęłam kolorowy papier. W papierze były tabletki, nowe, lepsze, mocniejsze. Położyłam się do łóżka i czekałam na najgorsze. Nie jestem w stanie opisać tego bólu. Wyobraź sobie, że ktoś wbija ci w brzuch gwoździe, mocno i dobitnie. Zwinęłam się w kłębek, a gdy było już tak źle, że nie wytrzymywałam połknęłam dwie pigułki. Potem zasnęłam spokojnie.
Rano obudziłam się wypoczęta i zdrowa jak młody Bóg. Wzięłam prysznic i ubrałam spodenki z flagą Ameryki, a do tego białą koszulkę, narzuciłam na siebie czerwony sweterek. Włosy związałam w wysokiego koczka i wykonałam delikatny makijaż. Nałożyłam białe converse.
Gdy wszyscy o godzinie jedenastej zeszli na dół, czekały na nich dwa talerze kolorowych kanapek i kakao. Rzuciłam się z Niallem na jedzenie.
-Dobre, jak ty to wszystko ogarnęłaś?
Odpowiedziałam mu jedynie promiennym uśmiechem.
-Jak się czujesz? – podszedł do mnie Zayn. Ni z tond, ni z owąd przytulił mnie mocno. Pachniał papierosami i drogimi perfumami. Uświadomiłam sobie, jak bardzo go potrzebuję. Nadal jest moim najlepszym przyjacielem na świecie. Mimo, że do gry wszedł Jack.
-Dobrze. – Wyszeptałam mu do ucha.
Przez drewniane żaluzje wpadało ‘poranne’ słońce, oświetlając przy tym kuchnię. Wraz z siódemką przyjaciół zadowoleni witaliśmy kolejny, piękny dzień naszego wspólnego życia.
~Alex~
Leżeliśmy z Liamem w jego pokoju. To znaczy w naszym pokoju!
-Cieszę się, że Rudej nic nie jest – odpowiedziałam powoli, z namysłem.
Louis z Nicole wepchnęli głowę w drzwi.
-Dokładnie – potwierdzili. – Bo kto by nam wtedy robił jedzenie?
-Alex, chodźmy na zakupy – zaproponowała Nicole.
Przytaknęłam wesoło, bo dawno nie byłyśmy w centrum na małym szaleństwie, zawołałyśmy Rudzielca. Ta też była zadowolona:
-Fajnie, że wychodzimy – powiedziała, gdy zmierzałyśmy w kierunku galerii. – Ostatnio ciągle szlajam się z Zaynem, Niallem i Hazzą.
A mi zrobiło się strasznie głupio, miała rację. Codziennie zostawiałyśmy ją z chłopakami, podczas gdy my randkowałyśmy. Jest naszą przyjaciółką, zachowałyśmy się jak egoistki – pomyślałam. A po chwili wypowiedziałam swoje myśli na głos.
-Przestań – machnęła ręką, ale w jej oczach zauważyłam iskiereczkę bólu. – Jesteście zakochane, macie prawo. Poza tym – nie jestem dzieckiem.
-Coś ty – włączyła się Nicole. – Alexandra ma rację. A ty – wycelowała palcem w Allie. – Powinnaś nam wszystko mówić!
Resztę dnia spędziłyśmy na ciągłych zakupach. Naprawdę zaszalałyśmy, ale trzeba przyznać, że przydało nam się odświeżenie naszej garderoby. Kiedy byłyśmy w jednym ze sklepów, wyciągnęłam z wieszaka śliczną sukienkę. Była idealna, bez ramiączek, z białą górą i lazurowym dołem. Natychmiastowo poszłyśmy z dziewczynami do przymierzalni, musiałam ją mieć.
*
Trójka dziewcząt szarpała się z zamkiem w przymierzalni w jednym z wielu sklepów centra handlowego. Dziewczyna, która miała na sobie ‘śliczny okaz ubrania’ klęła przeraźliwie.
-Spokojnie – uspokoiła ją Rudowłosa. – Kup ją, zaniesiesz do krawca.
Alex wydęła tylko wargi. Zdjęła sukienkę i stanęła przed lustrem w samej bieliźnie. Z odrazą spojrzała na zwisające fałdki ciała.
-Wyglądam jak hipopotam – narzekała.
-Wyglądasz idealnie. Liam Payne nie brałby byle kogo – przyjaciółki puściły do niej oczko.
-Stawiam gorącą czekoladę i ciacho, na poprawę humoru – co wy na to?

Wyszły zadowolone ze sklepu i powędrowały do kawiarni.  




---------------------------------------------------------------------------------------------
Moje Wy Pyśki.... pragnę Was poinformować, że opowiadanie dobiega końca. 
 A MIANOWICIE JEGO PIERWSZA CZĘŚĆ! 
Rozdział jest dziś, ponieważ w niedzielę wyjeżdżam i nie będzie mnie tydzień... :)
Co sądzicie o rozdziale?

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 18

~Allie~

-Zamknij się, młody – Zayn nadal miał na sobie maskę Bad Boya, jak zawsze gdy w pobliżu był Jack.
-Nie bądź śmieszny. Jesteś tylko o rok starszy – ten też nie dawał za wygraną.
-Jak na razie to ty wszystkich bawisz. ‘Każdy mnie lubi, bo jest ze mnie taki mięśniak’ – Malik go naśladował.
-Nie – zaprzeczył Jack. – To powinno być tak ‘Jestem Zayn Malik, nie dotykaj moich włosów, bo dostaniesz lusterkiem’.
Miałam tego dość, wyszłam z kuchni. Z wieszaka zdjęłam moją torebkę i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam, nie mogłam dłużej tam zostać. Biegłam przed siebie. Słyszałam, jak Alex woła coś za mną, ale nie zwróciłam na to uwagi. Biegłam dalej, przed siebie. Zatrzymałam się dopiero w mało uczęszczanym parku. Na szczęście po drodze był sklep, zaszłam więc do niego po paczuszkę papierosów. Nie, nie palę. Tylko dzisiaj, ten jeden raz na od stresowanie. Dziś zróbmy wyjątek, jedna paczka nic mi nie zrobi.
Usiadłam na jednej z ławek i zapaliłam, zaciągając się mocno. Wiatr zmierzwił mi lekko włosy, po policzku spłynęła jedna kropelka słonej cieczy. Wiem, że nie powinnam. Bo tak naprawdę jaki miałam powód? Ale jestem kobietą, tylko człowiekiem, ja też mam granice wytrzymałości. Jeśli miałam dać upust emocjom, to tylko w ten sposób. A potem na dobre łzy zaczęły płynąć z moich oczu. Zaczął boleć mnie brzuch, wyciągnęłam z torebki woreczek z tabletkami. A gdy pierwsza, druga, trzecia ani czwarta nie pomogły wzięłam następne. Później straciłam kontakt z rzeczywistością, nie wiem co działo się dalej.
Obudziłam się jeszcze tego samego dnia w swoim pokoju. Okropnie bolała mnie głowa, spojrzałam na zegarek, było tylko godzinę później odkąd wyszłam z domu. Co więc się stało? Ktoś zapukał cicho do drzwi. Dziewczyny.
-Ojej, kochanie, jak się czujesz?
-Bywało lepiej, ale nieważne – machnęłam ręką. – Co się stało?
-Chłopcy znaleźli cię w parku, zemdlałaś. Wezwali do domu lekarza, trochę minęło zanim przywrócił cię do normalnego stanu. Powiedział, że to w wyniku silnego stresu i że chyba przedawkowałaś jakieś leki przeciwbólowe. A propos, brałaś coś?
-Tak, paracetamol, brzuch mnie rozbolał. – Skłamałam, ale w myślach moich tkwiło jedno słowo ‘Morfina’.
-Ach, wszystko jasne. Przepisał ci jakieś leki i pojechał na dyżur do szpitala. Kazał ci się oszczędzać, a najlepiej nie wstawać z łóżka, ma zajrzeć jutro.
Chciałam zaprotestować, ale nie miałam siły, bardzo bolał mnie brzuch i głowa.
-Słyszeliśmy kłótnie chłopców, przykro nam, słońce. Wszyscy bardzo się martwili, ale tamta dwójka odchodziła od zmysłów. Chcą do ciebie przyjść, mogą?
Kiwnęłam jedynie głową, niech wejdą. Ale nie zamierzam z nimi rozmawiać. Jestem osobą, która bardzo szybko wybacza. Niestety, moim zdaniem dla mnie to wada. Nie czułam więc już do nich większego żalu, lecz niech się pomęczą. Może jutro z nimi pogadam.

*

Do pokoju weszło dwóch młodych, równie przystojnych chłopców. Obaj mieli zwieszone głowy i dłonie w kieszeniach jeansów. Nieśmiało spojrzeli na Rudzielca, a ich wzrok wyrażał tylko jedno – Wybacz, proszę.
W pomieszczeniu panowała grobowa cisza, wreszcie jeden z ‘oskarżonych’ postanowił coś powiedzieć.
-I jak się czujesz? – dziewczyna była zawzięta i nie odezwała się, niezauważalnie pokiwała głową.
-Lekarz powiedział, że jutro zabiera cię na badania. Nie podobało mu się to, że jesteś tak blada i twoje serce pracuje zdecydowanie zbyt szybko.
Tym razem Rudowłosa wzruszyła obojętnie ramionami, nie interesowało ją zbytnio jej zdrowie. Jednym ruchem ręki wyjęła z paczki papierosów, leżącej na nocnej szafce jednego z nich. Zapaliła go, patrząc przed siebie. Reakcja obojga młodych mężczyzn była natychmiastowa. Podnieśli się z miejsc i zaczęli coś krzyczeć, Zayn wyrwał jej papierosa. On pali, a ja nie mogę? – pomyślała Allie. Ponowiła czynność, chłopcy tym razem nie zareagowali.
-Cholera jasna – zaczął wreszcie jeden z nich, wysoki szatyn. – Przepraszamy. Staraliśmy się, nie wyszło. Wiem, jak bardzo cię skrzywdziliśmy, ale proszę, wybacz nam.
-Zgadza się – pokiwał głową mulat. – Jesteś dla nas bardzo ważna. Proszę, nierób tak więcej.
-Czego mam nie robić?! – odezwała się wreszcie dziewczyna. – Nie moja wina, że zemdlałam, trzeba było mnie tam zostawić! Prosiłam was o coś?
Zawsze spokojna i cierpliwa Ruda była naprawdę zdenerwowana. Czy to ona zawiniła? W oczach obojgu jej przyjaciół pojawił się błysk, wyrażający troskę i ból. Przestraszyli się przecież nie na żarty. Malik chwycił ją za dłoń.
-Dlaczego masz takie słabe wyniki badań? Doktor pobrał ci krew. Martwimy się, powiedz.
-Zemdlałaś po leku przeciwbólowym, to nie jest zabawne.
Dziewczyna przewróciła oczyma i machnęła ręką, nagle zgięła się w pół z bólu. Wytłumaczyła chłopcom z uśmiechem na ustach, ze to nic takiego, przyczyny przedawkowania leku.
-Naprawdę, nie ma co się przejmować.
Jack i Zayn klęknęli przy jej łóżku.
-Przepraszamy, obiecujemy poprawę. Faceci tak mają, serio. To nie tak, że jeśli dziewczyny się pokłócą to nie odzywają się do siebie dwa miesiące. My tak nie mamy. Proszę, nie bądź zła.
-Niech wam będzie. Jeżeli się tak nie lubicie to przynajmniej postarajcie się  po sobie tego nie okazywać. Dla mnie.

Zaczęli skakać przy jej łóżku i dziękować. Po godzinie rozmów i żartów wyszli z pokoju Rudzielca, nawet nie wiedząc, jak bardzo była im za to wdzięczna.




-----------------------------------------------------------------------------------------
Dodaję tę notkę z niezwykłym uśmiechem na ustach, dlaczego? 
Dzięki Wam, daliście mi wiarę. Bardzo ciężko byłoby mi rozstać się z blogiem, bardzo Was kocham i (pewnie uznacie to za głupotę) przywiązałam się do Was. Dlatego też dziękuję moim kochanym dziewczynom, które komentują, bo to One dają mi niezwykłego kopa! I chcę również podziękować anonimkom, które zdecydowały się jednak skomentować rozdział ♥
Moja Droga Madziu [SuperModa12] wiedz, że piłą to Ty mnie kochana nie nastraszysz! :*
Co do rozdziału:
Jak podoba się Wam taki przebieg zdarzeń? :)

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 17

~Allie~
Wylegiwałam się łóżku, gdy nagle ktoś wszedł do mojego pokoju. Był to Zayn. Pomachał mi wesoło.
-Malik, jest ósma rano, nie śpisz? To do ciebie niepodobne.
-Dla ciebie wszystko – wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Masz dziś dla mnie czas, czy znów spotykasz się z tym frajerem?
Rzuciłam w niego poduszką.
-Nie mów tak. Przecież wiesz, że to fajny chłopak. Mógłbyś go polubić.
-Może kiedyś. Jeżeli przestanie się do ciebie przystawiać.
-Nie przystawia się do mnie – zaprzeczyłam. – Jest bardziej ułożony, niż ci się wydaje. To tylko ty jesteś takim Bad Boyem.
-Good girls love Bad boys – poruszył zabawnie brwiami.
Opadłam miękko na poduszki, kiwając głową z politowaniem.
-On też jest taki. Nie widzisz? – zaczął znowu mulat.
-Jaki?
-Koks. Myśli, że jak gra w dobrym klubie piłkarskim to wszystko może. Wkurza mnie jeszcze to, że… że patrzy tak na ciebie.
-Jak? – znów zadałam pytanie.
-Jakby chciał powiedzieć ‘ona jest moja i nawet jej nie dotykaj’.
Westchnęłam. Czy aby mój przyjaciel nie był zazdrosny?
-Naprawdę nie rozumiem o co wam chodzi. Przecież nawet dobrze się nie znacie. Obaj jesteście dla mnie ważni i chcę żebyście się lubili. Inaczej odetnę się od świata i nigdy mnie już nie zobaczycie.
Zayn przybliżył się do mnie i objął.
-Przepraszam, postaram się. Masz rację, zachowujemy się dziecinnie. Mam pomysł.
Wymyślił, że zaprosi Jack’a na dziś wieczór do naszego domu. Wypożyczył jakiś film, a lodówka była przepełniona jedzeniem i napojami. Walker podobno odpisał mu, że wpadnie z wielką chęcią. Ciekawa byłam, co z tego wyjdzie. Awantura, czy może się polubią?
O godzinie dziewiętnastej zadzwonił dzwonek do drzwi. Chłopcy pobiegli je otworzyć, a ja stanęłam dzisiejszego dnia kolejny raz przed lustrem. Delikatnie poprawiłam grzywkę opuszkami palców. Pogładziłam nową sukienkę i przekręciłam naszyjnik. Na nogi wsunęłam czarne balerinki i pobiegłam przywitać się  z naszym gościem.
Jack odpowiadał chłopakom na pytania, ale kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się ujmująco. Kiwnął piątce ciekawskim głową i podszedł do mnie. Wziął delikatnie na ręce i okręcił wokół własnej osi.
-Tęskniłem za tobą – uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Tak, od wczoraj minęło tak duuużo czasu.
-Dla mnie wieczność. Ach, mam coś dla ciebie. – wyjął zza pleców długą pudrową różę.
-Jack, wiesz, że nie lubię prezentów. – Skarciłam chłopaka, bo dobrze o tym wiedział. Westchnęłam. – Dziękuję, jest śliczna.
-Tylko się tak nie wkurzaj – z jego ust nie schodził łobuzerski uśmiech. – Musisz się do tego przyzwyczaić, bo ja kocham dawać ci prezenty.
Po chwili Jack wrócił do zabawiania chłopców, a ja poszłam pomóc dziewczynom w kuchni.
-Uuu, od Walkera? – patrzyły na kwiatek.
-Tak – czułam jak moje policzki robią się czerwone. Alex szturchnęła mnie w bok.
-On ewidentnie ci się podoba! – chciałam zaprzeczyć, ale Nicole wtrąciła:
-Prędzej ona jemu, cały czas na nią patrzy. Nawet teraz – wskazała palcem na chłopaka, a ten uśmiechnął się promiennie, gdy podniosłam na niego wzrok.
-Przesadzacie. To tylko kolega.
-Wmawiaj sobie, wmawiaj. My i tak wiemy, co jest grane. Biedny Malik.
-Co ma do tego Zayn? – byłam poirytowana, podniosłam z blatu miskę sałatki, aby zanieść ją do salonu. Gdy wróciłam dziewczyny miały gotową odpowiedź.
-Nie widzisz tego? Boi się, że twój nowy kolega jest lepszy. – Poprawiła się Alex. - To znaczy, że ty uznasz Jacka za lepszego.
Prowadziły swój interesujący monolog dopóki nie skończyłyśmy sprzątać kuchni,  potem wzięły mnie pod ręce i zaprowadziły do salonu. Męska część towarzystwa wybrała już film, na moje nieszczęście horror. Moje kochane przyjaciółki usadowiły się na kolanach swoich chłopaków, a ci obejmowali je mocno. Natomiast ja siedziałam między Zaynem a Jackiem. Było mi trochę niewygodnie, ponieważ i jeden, i drugi oparli głowy na moim biednych ramionkach. W końcu chrząknęłam głośno, oboje się odwrócili.
-Bez urazy, ale macie strasznie ciężkie głowy. Ja już nie daję rady – powiedziałam cichutko i niewinnie, tak by się na mnie nie obrazili. Zaczęli krzyczeć głośno jeden przez drugiego   ‘O Boże, przepraszam bardzo, naprawdę nie chciałem!’.
Skończyło się więc na tym, że to ja teraz leżałam na nich rozłożona. Głowę miałam położoną na kolanach szatyna, a tyłek na kolanach mulata, nogi położyłam na oparcie sofy. Oczywiście, musiałam się przestraszyć. Kiedy jakiś psychol pojawił się na drodze bohaterki i zaczął ją gonić, ona uciekła do łazienki. Nagle z toalety zaczęła wypływać krew i wyszła z niej martwa dziewczyna. Krzyknęłam głośno i runęłabym na podłogę, gdyby nie refleks Jacka. 
-Mam cię – był z siebie bardzo zadowolony. Nic dziwnego, niezły trzeba mieć refleks, by złapać osobę, która błyskawicznie spada z twoich kolan. Zakryłam oczy poduszką, zerknęłam szybko na przyjaciół. Chłopcy wpatrzeni byli w ekran, a dziewczyny tak jak ja zakrywały oczy. Szybkim ruchem znów nasunęłam poduszkę na oczy.
-Może pójdziemy do mojego pokoju, jeśli nie chcesz oglądać. – Zaproponował Zayn.
-Wystarczy mi kuchnia. – Byłam wdzięczna przyjacielowi. Co jak co, ale ten film był okropny.
-Idę z wami! – zawołał Jack.
-Skoro musisz – mruknął niezadowolony Malik.
Usiadłam wygodnie na blacie kuchennym, podczas gdy oni zasiedli na barowych krzesłach przy wyspie. Rzuciłam im butelkę pepsi, sama zaś jadłam czekoladę truskawkową.
-Ach, Zayn. Chciałem podziękować ci za zaproszenie. To naprawdę fajnie z twojej strony.
-Allie powiedziała, że jeśli się nie polubimy to odcina się od świata.
-Czyli teraz nie masz wyboru, musisz trochę wyluzować z tym zacięciem do mnie.
-Wcale nie jestem zacięty – mulat był widocznie zdenerwowany ostatnim zdaniem gościa. – To ty patrzysz na wszystkich z wyższością.
-Czyżby? Ty masz minę z cyklu ‘Jestem Zayn Malik i wszystko mi wolno’.

-Zamknij się, młody – Zayn nadal miał na sobie maskę Bad Boya, jak zawsze gdy w pobliżu był Jack.


-----------------------------------------------------------------------------------------------
Siemanko :D
* Mówiłam, że rozdział. 17 będzie w czwartek i jest :]
*Nie chcę od Was czegoś wymuszać, jednak wiem, iż bloga czyta dwa razy więcej osób niż komentuje. 
Dlatego, (przepraszam komentatorów) lecz następnego rozdziału nie będzie. Jest mi przykro. 
*Mimo wszystko dziękuję Wam bardzo, dziękuję ♥. 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 16

~ Allie ~

-Hi, beautyfull – Jack przywitał mnie wesołym tonem. – Dziękuję, że się ze mną spotkałaś.
-Cała przyjemność po mojej stronie.
-Mam wobec ciebie plan – złapał mnie za rękę. – Zabiorę cię dziś w moje rejony.
Ucieszyłam się z tego, że będzie mi dane go bliżej poznać. Ten chłopak naprawdę mnie intrygował, od imprezy bardzo dużo o nim myślałam.
Doszliśmy do wielkiego stadionu.
-Ojej – jęknęłam z zachwytem. Jack źle zinterpretował moją reakcję i zrobił się smutny.
-Mogłem się domyślić, pewnie nie lubisz nożnej, prawda? Bardzo przepraszam, w takim razie pójdziemy coś zjeść.
-Nie – zaprzeczyłam gorąco. – Ja kocham piłkę nożną.
-Naprawdę?  Coraz bardziej mnie zachwycasz… Więc nie kojarzysz mnie?
Byłam zdezorientowana, o co mu chodziło? Nagle zostałam olśniona! Krążyły pogłoski, że do jednego z londyńskich klubów dostał się młody piłkarz.
-Jack, czy ty…?
-Tak, dobrze myślisz. Jestem nowym piłkarzem Arsenalu.
-Nie wierzę, musisz być naprawdę niezły!
-Bo jestem – wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Poprowadził mnie do klubowej szatni, gdzie siedzieli zawodnicy grający w Arsenale. Gdy mnie zobaczyli podskoczyli do nas uradowani.
-Och, to pewnie ty jesteś Allie. Jack dużo o tobie opowiadał.
-Właśnie. – Jeden z nich naśladował chłopaka. - Zadzwonić do niej, czy nie? Jednak zadzwonię. A może mnie nie lubi? Zadzwonię i się rozłączę! Wiem, lepiej napiszę sms’a. A może lepiej nie…
Zawstydzony szatyn zaczął ich uciszać. Wszyscy mi się przedstawili. To byli naprawdę mili ludzie.
-Dobra, dobra. Allie ma pewnie was już dość, idźcie sobie poćwiczyć, wpadnę wieczorem.
Zasmuceni więc odeszli w kierunku stadionu, by potrenować.
Jack wyjął ze swojej szafki klubową koszulkę z jego nazwiskiem.
-Nadal nie wierzysz?
-Od początku wierzyłam, tylko jesteś taki młody, masz dziewiętnaście lat, a dostałeś się do tak dobrego klubu. To wspaniałe.
Walker zaśmiał się uroczo i podał mi swoją koszulkę.
-To dla ciebie – powiedział miękko. Ręce trzymał teraz w tylnych kieszeniach spodenek. Patrzyłam na niego zdziwiona. – Proszę, weź. Ja mam ich mnóstwo. Tak nigdy o mnie nie zapomnisz.
Wspięłam się na palce, by pocałować go w policzek i wyszeptać ciche ‘dziękuję’.
-Będę zaszczycony, jeżeli ją włożysz.
Z rozbawieniem wsunęłam przez głowę koszulkę. Po chwili przeglądałam się w lustrze, w męskiej toalecie (bo niestety tylko taka była w szatni) uznałam, że wyglądam całkiem nieźle. Poza tym, jeśli miało to uszczęśliwić Jacka?
Później poszliśmy na kawę i zjeść obiad. Coraz bardziej mi się podobał. Z jednej strony było to troszkę dziwne uczucie, a z drugiej cieszyłam się, bo zajmował moje myśli. W ten sposób nie myślałam o Zaynie, nie mogłam więc zniszczyć naszej przyjaźni. Z każdym dnie czułam, jak motylki fruwają w moim brzuchu na widok Jacka i zapominam o tym, że podobał mi się Malik.
Szatyn odprowadził mnie pod willę chłopców.
-Wejdziesz? – zapytałam.
-Nie, dzięki. I tak już mam na pieńku u twojego zazdrosnego koleżki.
-U Zayna? Dlaczego?
-Nie widzisz, jak na mnie patrzy i burczy co chwila coś pod nosem? – chłopak wzruszył ramionami, a po chwili uśmiechnął się zalotnie. – Nie dziwię się, robię mu niezłą konkurencję.
Zaśmiałam się, poprawiając przy tym włosy.
-Ja też jestem o ciebie zazdrosny – powiedział cicho Jack.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilkę, a potem pożegnaliśmy się. Szatyn przytulił mnie mocno.
Kiedy weszłam do domu przywitały mnie zaciekawione spojrzenia. Ach, przecież miałam na sobie koszulkę z nazwiskiem WALKER.
-Skąd masz koszulkę Arsenalu? – Lou był podniecony. – Proszę, proszę, daj mi ją!
-Nie, to mój prezent. Przykro mi, marchewko.
-Och. – był trochę smutny. – Trudno. Ale, czyli… Jack gra w tym klubie?
Dopiero zaczynał kojarzyć fakty.
-Tak. – byłam z niego taka dumna.
-Serio? Załatwisz nam kiedyś bilety na ich mecz?!
-Jasne, na najbliższy macie jak w banku.

I pobiegłam do sypialni, by opowiedzieć wszystko dziewczynom.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć :* Dziękuje bardzo za 1000 wejść! :]
Więc rozdział 16 jest z Allie i Jackiem, wiem, że zanim nie przepadacie, ale nie martwcie się...  
Zayn tego tak nie zostawi! ;)
Postanowiłam, że rozdziały dodawać będę dwa razy w tygodniu, w poniedziałek i czwartek. 
Co myślicie o dzisiejszym rozdziale? ♥

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 15


Rozdział 15.
~Allie~

Po skończonej kąpieli owinęłam się ręcznikiem i szybko czmychnęłam do swojego pokoju, tak aby nikt mnie nie widział. Oczywiście plan wypalił i bezpiecznie zamknęłam za sobą drzwi. Otworzyłam szafę, w poszukiwaniu jakichś spodenek i luźnej koszulki, które posłużyłyby mi za piżamkę. Usłyszałam za sobą ciche gwizdanie, jak na komendę odwróciłam się w stronę dźwięku.
-Siemka! – zawołał wesoło Zayn. Leżał wygodnie rozłożony na łóżku.  – Wszedłem do pokoju, ale cię nie było. Dziewczyny powiedziały, że się kąpiesz i postanowiłem poczekać.
W ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, że stoję przed nim w ręczniku. Po chwili jednak przyjrzał mi się bacznie i wymamrotał;
-Przyniosłem ci piżamkę. – Podniósł do góry swoją koszulkę.
-Dzięki. Ale wyjdź na chwilę, chcę się ubrać.
Nie ruszył się z miejsca, ale widząc moją złowieszczą minę wstał z łóżka.
-Skoro muszę… ale masz 30 sekund i wracam! – już zamykał za sobą drzwi, ale wychylił się i dodał – Jak dla mnie możesz i w ogóle nie zaprzątać sobie głowy piżamką! – wyszczerzył zęby.
Chciałam go kopnąć, lecz szybko zamknął drzwi. Kiedy ledwo zdążyłam nałożyć bieliznę, a na nią koszulkę, usłyszałam krzyk.
-Uwaga, wchodzę!
I do pokoju wpadł zadowolony z siebie Malik. Stanęłam na palcach i rozczochrałam mu idealnie ułożoną fryzurę. Ułożył usta w podkówkę.
-Ej, niegrzecznym dziewczynkom należy się kara!
Zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się w niebo-głosy, wołając przy tym jego imię.
-Prze-e-e-stań! Bła-agam, Zaaayn!
Udał, że się zastanawia, po czym wskazał palcem na swój policzek. Musnęłam go ustami.
Chłopak opadł miękko na łóżko obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać, tak jak kiedyś. Opowiadał mi żarty, czy śmieszne sytuacje z koncertów i wywiadów. Śmialiśmy się beztrosko, szczęśliwi z tego, że znów mamy siebie. Malik popisywał się swoimi tatuażami. Z rozmarzeniem patrzyłam na jego umięśniony tors. Brr, Allie? Sama siebie już nie poznaję…
-Hm, ja też bym chciała tatuaż.
-To na co czekamy? – zawołał chłopak, podbiegając do szafy. Wyjął z niej granatową bluzeczkę, szpilki również granatowe i czarną tiulową spódniczkę.  Zerknął na komórkę, by sprawdzić, która godzina. Wzruszył ramionami. – Dopiero osiemnasta, studio będzie otwarte.
-Ale czy muszę zakładać te ubrania? Nie mam dziś ochoty na takie wyzywające wdzianka.
-Musisz. – powiedział z naciskiem, wyszedł z pokoju, żebym mogła się ubrać. Wrócił, gdy robiłam delikatny makijaż. Wstałam, by odłożyć kosmetyczkę. Zayn zagwizdał cicho, kiedy zobaczył, jak wyglądam. – Och, z taką urodą to tylko na okładki gazet.
-Nie słódź, bo się zarumienię, lub zemdleję, Malik.
Zaśmiał się głośno, dobrze rozumiejąc moją prowokację. Chwycił mnie za rękę i pociągnął w dół ze chodów, a potem ulicami Londynu. Przechodnie patrzyli na nas z uśmiechem. Mulat tymczasem objął mnie w pasie i trzymał blisko siebie. Takim sposobem dotarliśmy do studia tatuażu. Malik rozmawiał z tatuażystą, a mi kazał zostać w ‘poczekalni’. Zaraz przyszedł do mnie zadowolony.
-Nic się nie bój, twój boski Zayn wszystkim się zajął.

Po godzinie wyszliśmy z budynku, jak zwykle śmiejąc się głośno. W naszym wyglądzie na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, jednak na dole pleców, między tak zwanymi „guzikami” widniał napis Forever Young. Zayn miał taki sam. Skąd on wiedział, że chcę właśnie taki tatuaż? 


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobry Wieczór Wszystkim :*
Odnoszę wrażenie, że rozdział 14 niezbyt Wam się podobał (były tylko 2 komentarze), ale może być to tylko wyłącznie moja wina. Jednak orientuję się, dlaczego nie przypadł Wam do gustu - za mało Zayna i Allie! 
Dlatego 15 jest właśnie całkowicie związana z nimi. Mam ogromną nadzieję, że się Wam spodoba!

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 14

~Allie~
Mój drugi świat. 
Tego popołudnia dom był pusty. Każdy gdzieś poszedł; chłopcy na wywiad, a dziewczyny pojechały po zakupy. Jak więc widać, spędzałam dzisiejszy dzień sama. W pewnym sensie odetchnęłam z ulgą, człowiek czasem potrzebuje samotności.
Podniosłam kubek kawy z blatu kuchennego i powędrowałam na taras, znajdujący się z tyłu domu. Po drodze ‘zahaczyłam’ o przedpokój, z którego zabrałam moją torbę. Kiedy rozsiadłam się wygodnie na krześle zaczęłam przeszukiwać jej zawartość. Wreszcie odnalazłam czerwoną teczkę i parę długopisów.
I zaczęłam pisać nowe opowiadanie. Jak dobrze wiecie, studiuję literaturę i swoją przyszłość chcę właśnie związać z tym zajęciem. To mój drugi świat. Gdy byłam młodsza było mi jakoś smutno, często powtarzałam ‘To nie fair, Zayn ma talent, umie śpiewać, a ja?’. Prawdą jest to, że lubię sport i jestem z tej dziedziny niezła. Właśnie, niezła. A ja chciałam być bardzo dobra, mieć pasję, której wszystko poświęcę, w której się zatracę. Odnalazłam ją w wieku czternastu lat, było nią właśnie pisanie. Mój talent odkryła nauczycielka języka polskiego, kiedy przeczytała parę moich prac. Była szczerze zachwycona, powiedziała ‘z tym trzeba się urodzić, dawno nie czytałam czegoś tak fantastycznego’. I tak to się zaczęło, kiedy moja mama usłyszała te słowa stała się bardziej ciekawa, chciała przeczytać więcej moich prac. Pamiętam, że wyjęłam parę fragmentów dość dobrych opowiadań z szuflady. Takim sposobem, dzięki rodzinie i wychowawczyni (była nauczycielką polskiego i wyszukiwała dla mnie coraz to nowe konkursy) dostałam się na studia i pragnę coś osiągnąć. Ostatnio wykładowca polecił mnie jednej z londyńskich redakcji i zaczęłam współpracę z nimi. Pisanie i czytanie książek sprawia, że jestem szczęśliwa.
Pisanie było dla mnie idealnym zajęciem. Jestem domatorką i zamiast imprez wolę szklankę herbaty i książkę. Kiedy dziewczyny w zimowe popołudnia wychodziły poszaleć do klubów, ja leżałam pod kocykiem. I wcale mi to nie przeszkadza. Jestem zupełnie inna niż moje rówieśniczki.
A każdy jest idealny na swój sposób.

~Alex~
Po wywiadzie chłopców spotkałam się z Liamem. Przywitał się ze mną czule.
Na dzisiejszy dzień wybrałam klasyczny zestaw ubrań. A mianowicie jasne dżinsy i białą koszulę. Ubrałam czarne wygodne balerinki. Na mojej ręku lśnił złoty zegarek od Liama.
-Cześć, kochanie – cmoknął mnie w usta. – Na co masz dzisiaj ochotę?
-Najchętniej posiedziałabym tylko z tobą, sam na sam.
-Załatwione – wzruszył ramionami. – Hm, ja też, czytasz mi w myślach?
-Może – odpowiedziałam tajemniczo, równocześnie, łapiąc mojego chłopaka za rękę.
Ten zaśmiał się jak zwykle – lekko i beztrosko. Lubiłam, gdy szliśmy razem, trzymając się za rękę. Chyba dlatego,  że jestem samolubna i chcę dawać innym dziewczynom znać, że Liam jest tylko mój! Egoistka ze mnie. Chociaż… kto by nią nie był w takiej sytuacji?
Usiedliśmy na ławce w parku. Mój chłopak zaczął opowiadać mi o swojej karierze.
-I od września zaczynami robić nową płytę – powiedział z dumą.
Ale mi się to jakoś nie za bardzo widziało. Po prostu wiedziałam, jak wtedy nasze życie będzie wyglądać. Payne od razu zauważył zmianę mojego nastroju, dodał szybko:
-Ale przecież, będziemy mieszkać wtedy w domu! Codziennie! Ty będziesz na studiach, a ja w pracy, potem się widzimy!
-Naprawdę? – zapytałam, jak małe, niedowierzające dziecko.

-Naprawdę – odparł i pocałował mnie słodko. 



-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka :]
Dziewczyny Moje, dziękuję, że komentujecie, dziękuję ♥
Ale chcę także Was przeprosić - brak mi profesjonalizmu. Mam 14 lat, jest to mój pierwszy blog - więc przepraszam. Pewnie często myślicie, że rozdziały są nieco banalne...

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 13

~Zayn~
PARTY HARD. 
Dzisiejszego jakże pięknego, piątkowego popołudnia wybieraliśmy się na imprezkę. Wiecie, troszkę alkoholu, dobra muzyka i niezła zabawa. Wszyscy (to znaczy całe One Direction) siedzieliśmy w salonie, czekając na dziewczyny. Pierwsza zeszła Alex (ubrana w sukienkę w wzór gazety!) , Liam na jej widok zupełnie się rozchmurzył. Potem Nicole, w obcisłej czerwonej kiecce, Lou powitał ją soczystym buziakiem. Cieszę się, że moi przyjaciele są szczęśliwi, to wspaniałe uczucie.
Wracając do tematu, czekaliśmy jeszcze na Allie. Słysząc dźwięk obcasów na schodach, automatycznie obróciłem głowę w ich kierunku. Zamurowało mnie. Miała na sobie krótką sukienkę z czarnej koronki. Na nią narzuciła kremową marynarkę i w tym też kolorze były jej buty. Włosy spływały jej kaskadą fal, aż do końca żeber. Wyglądała jak księżniczka. Widocznie nie zdawała sobie sprawy jak duże wrażenie zrobiła na mnie, Niallu i Harrym, bo zapytała beztrosko;
-Idziemy? Przepraszam, że tak długo, ale…
Nie było dane jej skończyć, Harry w mgnieniu oka stanął przy jej boku, cmoknął w policzek i powiedział-
-Nie ma za co, i w ogóle nie ma sprawy. Warto było czekać.
W tym momencie to ja stanąłem przy jej drugim boku i powtórzyłem czynność po Harrym, niczym papuga. Zdezorientowana dziewczyna delikatnie uderzyła się otwartą dłonią w czoło.
-Te całe One Direction – udawała zdziwienie. – Że też tyle milionów dziewczyn piszczy na wasz widok. Nie do pojęcia.
Wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem , natomiast Niall zrobił pozę a’la  potatoes i zaszczebiotał:
-Się ma ten urok!

~Allie~
Klub tonął w neonowych kolorach, a głośna muzyka pobudzała wszystkich. Razem siedzieliśmy w loży i popijaliśmy kolorowe drinki. Zawsze przed zabawą wolałam wypić jeden lub dwa alkoholowe napoje, tak by lepiej się bawić. Nasze gołąbeczki poszły tańczyć, a my dalej próbowaliśmy nowego szampana. Nagle Zayn wstał z kanapy i wyciągnął rękę w moim kierunku.
-Zatańczysz? – zapytał trochę nieśmiało. Zachichotałam cicho, zdziwiona tym przejawem nieśmiałości przyjaciela. Pokiwałam delikatnie głową i podałam mu rękę. Ruszyliśmy w kierunku parkietu. Malik położył mi obie dłonie na biodrach, a  ja objęłam go za szyję. W pięć piosenek później nie było osoby w klubie, która nie uważałaby nas za mistrzów parkietu. Mulat szepnął mi do ucha:
-Wszyscy mi zazdroszczą. – Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, odpowiedział z rozbawieniem. – Ciebie, głuptasie.
Poczułam , jak ktoś obejmuje mnie w pasie i mówi głośno;
-Odbijany, podziel się trochę koleżanką!
Zayn mruknął coś pod nosem i gdzieś poszedł.
Tańczyłam teraz z wysokim szatynem, o pięknych, lazurowych oczach. Chłopak był dobrze zbudowany i naprawdę bardzo przystojny. Nie przerywając kroków, zapytałam.
-Znamy się?
-Nie, ale możemy poznać. – Uśmiechnął się i dodał. – Jack jestem, a ty ślicznotko?
-Allie – odpowiedziałam niepewnie, wciąż zachwycona jego urodą. Rozejrzałam się za Zaynem, który tańczył w towarzystwie naszych przyjaciół.
-Nie martw się, twój chłoptaś o tobie nie zapomniał. Cały czas na ciebie zerka. – Jack zaśmiał się. – Chyba się boi, że cię gdzieś porwę.
-Przestań. To mój przyjaciel.
-Serio? – mój nowy kolega był wyraźnie zdziwiony, ale wciąż nie przerywał tańca. Po chwili puścił mi zalotnie oczko. – W takim razie dla mnie jeszcze lepiej.
Po parunastu piosenkach byliśmy trochę zmęczeni, więc ja poszłam w kierunku swojego stolika, a Jack do baru i swoich kolegów. Jednak nie uszłam kilku kroków, gdy poczułam czyjąś ciepłą dłoń na nadgarstku.
-Poczekaj. – Szatyn chciał mi chyba coś powiedzieć, sprawiał wrażenie zestresowanego. – Może… Fajnie, by było…
-Dalej, słucham – zachęciłam go.
-Bardzo cieszyłbym się, jeśli dałabyś mi swój numer. Moglibyśmy się umówić na kawę, czy coś takiego. – Starał się dobierać odpowiednie słowa.
-Pewnie – uśmiechnęłam się.
-Uff, bałem się, że powiesz ‘nie’.
Podał mi komórkę, zapisałam mu numer. Na odchodne delikatnie pocałował mój policzek.
W loży powitały mnie zaciekawione miny przyjaciół.
-Kto to był? – zapytała podekscytowana Alex.
-Ale ciacho – szczebiotała Nicole, ale uciszyła się, gdy Lou posłał jej spojrzenie pełne złości. – No co? Świetnie zbudowany.
-Ej, no opowiadaj! – Przyjaciółki się niecierpliwiły. Przysunęłam się bliżej nich.
-Jack, kolega. Poznaliśmy się godzinę temu na parkiecie.
Były widocznie bardzo ciekawe, bo kazały mi dokładnie opowiedzieć, w jaki sposób się poznaliśmy i co było dalej. Wariatki. Chłopcy też wykazali szczególne zainteresowanie. Tylko Zayn miał dziwną minę.. Rozluźnił się dopiero wtedy, gdy zostaliśmy sami. Resztę gdzieś wcięło.
*
Kompletnie pijana blondynka weszła do jednego z pobliskich hoteli ze swoim chłopakiem. Oboje chichotali na myśl o tym, co zaraz się stanie.
-Loooou – szczebiotała Nicole. – A co z resztą?
Tomlinson zmarszczył tylko czoło, zmuszając swój rozum do niesamowitego wysiłku.
-Alex z Liamem poszli do domu na małe ‘co nieco’ – wyszczerzył zęby. – Harry z Niallem i Zaynem dadzą sobie radę, Ruda ich pilnuje.
Jego ukochana pomyślała, że Louis ma rację, wszyscy przecież są dorośli.

Jednak nie było jej dane przedłużyć rozmyślań, bo Louis rozpalonym rękami dotknął jej bioder i chylił się, by pocałować swoją dziewczynę. Odwzajemniła gorący pocałunek.




---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moje wspaniałe dziewczyny...
Wiem, że może nie powinnam wstawiać kolejnego rozdziału dziś, ale jest bardzo ciekawa waszych opinii na jego temat - bądźcie szczere, proszę. 
Po za tym, jak wam lecą wakacje? :*
I jeszcze raz, bardzo bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, jestem za nie ogromnie wdzięczna ♥