~Zayn~
Graliśmy dziś koncert w Londynie. Kolejny raz byłem pod
ogromnym wrażeniem. Stałem na scenie, nadal nie wierząc, że to ja. Nasze fanki
świetnie się bawiły, a ja i reszta, czyli
4/5 One Direction wygłupialiśmy się, robiliśmy wszystko by te kochane
dziewczyny zapamiętały koncert do końca życia. Przecież to dzięki nim
zawdzięczamy wszystko. Cichym głosem zaczynam śpiewać Little Things, nagle
dostrzegam Jej wzrok. Czy to może być ona? Tak. To już nie jest ta mała, nastoletnia Allie. To
dojrzała, piękna Allie. Oczy patrzą z tajemniczością. Jasna, porcelanowa
karnacja wyróżnia ją na tle opalonych dziewczyn. Jej rudawe włosy opadają miękkimi
falami do końca żeber. Czerwona marynarka, którą ma na sobie idealnie pasuje do
ich koloru. Z łatwością dostrzegam rysy jej wspaniałych kształtów. Jej szczuplutka, zgrabna sylwetka sprawia, że
jest jeszcze bardziej delikatna.
Dopiero teraz to poczułem. Ja ją kocham! Dlaczego nie dotarło
to do mnie wcześniej? Dlaczego? Przecież teraz może być za późno. Ona mi może
nie wybaczyć tego, że ją zostawiłem, że się nie odzywałem, nie dałem znaku
życia. A nawet jeśli wybaczy, to na pewno ma chłopaka, jest szczęśliwa. Muszę
uświadamiać to sobie tak późno? Muszę ją znaleźć po koncercie.
-Widziałem Allie- oznajmiłem uroczystym głosem, kiedy koncert
się skończył i siedzieliśmy z chłopakami w garderobie.
-W takim razie musi mieszkać w Londynie, pewnie przeprowadziła
się tu na studia- Liam próbował myśleć strategicznie.
-To co, najpierw klubik, a jutro szukamy twojej księżniczki?-
Proponuje Lou. Wszyscy przytaknęliśmy z chęcią, bo przecież nie ma to jak
odprężenie po ciężkim show.
Siedzieliśmy przy stoliku, popijając jakieś słodkie drinki.
Nie słuchałem chłopaków, nic mnie nie interesowało. Chciałem, tak bardzo
chciałem ją zobaczyć. Coś przykuło moją uwagę. Trzech dość wysokich chłopaków
siedziało w towarzystwie Allie, Nicole i Alex. Wszyscy gorąco namawiali do
czegoś Rudzielca, wymownie gestykulując. Ona widocznie zgodziła się, bo wstała
i stanowczym ruchem zdjęła marynarkę. Ze stolika wzięła butelkę z piwem
karmelowym, stanęła przed jednym z chłopaków. Nicole przecięła ręką powietrze,
a Allie wraz z chłopakiem zaczęli w imponującym tempie wypijać trunek. Tak, ona
zawsze lubiła wyzwania. Odstawiła butelkę jako pierwsza. Poirytowany chłopak
wyjął z kieszeni portfel, liczył, liczył aż wreszcie wyliczył dużą sumę i
wręczył ją dziewczynie. Więc to był zakład. Allie przytuliła przyjaciółki na
pożegnanie i ruszyła ku wyjściu z klubu. Zerwałem się z miejsca, może zdążę ją
jeszcze dogonić! Nic z tego, duży tłum torował mi drogę. Wyszła z klubu.
Zrezygnowany, ale wciąż z nadzieją w sercu podszedłem do Alexandry i Nicole.
Zacząłem się tłumaczyć dziewczynom, opowiadać im, że je widziałem, jak tęsknię
za ich przyjaciółką i że chcę wszystko naprawić.
-Tylko wy możecie mi pomóc, błagam.
-Zayn,
wiesz, że zawaliłeś sprawę. Jeżeli nawet teraz odnowisz z nią kontakt, a potem
zostawisz, ona tego nie wytrzyma, załamie się. Teraz jest szczęśliwa - Nicole
chciała chronić przyjaciółkę.
-Daj spokój,
Nicole. Nie widzisz jak ona o nim myśli? Nadal za tobą tęskni, Zayn - na te
słowa na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. - Pomożemy ci, ale jeśli
zawalisz tą szansę to masz z nami do czynienia- dziewczyny się śmiały. Miały mi
właśnie opowiadać, jak teraz jest w życiu Allie, co robi i o innych sprawach z
nią związanych. Przerwał to dźwięk komórki Alexandry. Odebrała.
- Pani Alexandra Brown? Czy mogłaby Pani przyjechać do
szpitala?- odezwał się męski głos.
-Oczywiście, ale w jakiej sprawie? - Nie słyszałem odpowiedzi
tamtej osoby, muzyka grała dość głośno. Dziewczyna odpowiedziała cicho, poczym
rozłączyła się i opadła na krzesło barowe. - Allie miała wypadek na motorze,
jedziemy do szpitala. - Zdążyłem wypić jedynie pół drinka, więc zaproponowałem,
że je zawiozę. Zaczęliśmy z Nicole zadawać pytania. Tak bardzo martwiłem się o
tą wariatkę!
-Ale to coś poważnego?
-Nie wiem, najpierw jedziemy po jej rzeczy, tak kazał lekarz,
potem do szpitala.
Pojechałem więc pod wskazany adres. Dziewczyny pobiegły do
ich domu po ubrania i kosmetyki. Wróciły szybko, z załadowaną torbą. Pod czas
jazdy wytłumaczyły mi, że Rudzielec nie będzie miał kłopotów, ponieważ nic nie
wypił, a tamto piwo karmelkowe było prawie bez alkoholowe. Pojechaliśmy do
szpitala. Zdyszani wpadliśmy na szpitalny korytarz, pielęgniarka wskazała nam
numer sali, kiedy tam dotarliśmy nad kruchą postacią Allie stał doktor. Spała.
Zdyszani, zaczęliśmy wypytywać, jak ze stanem jej zdrowia.
-To nic poważnego – uspokoił mężczyzna, a ja odetchnąłem z
ulgą.- Ma zwichniętą kostkę, połamany nadgarstek, mały wstrząs mózgu. Wypadek
nie był z jej winy, pieszy w ostatnim momencie wszedł na ulicę, dziewczyna
gwałtownie zahamowała, spadła z pojazdu. Jak się obudzi, proszę jej powiedzieć,
że ukochanemu motocyklowi nic się nie stało. Podczas transportu do szpitala
pytała o jego stan. - Lekarz zaśmiał się, mamrocząc pod nosem, że pierwszy raz
widzi dziewczynę na motorze. Po czym wyszedł z Sali, tłumacząc się obowiązkami.
Klęknąłem przy łóżku Allie.
-----------------------------------------------------------------------------
Jestem bardzo wdzięczna dwóm osobom, które skomentowały mój poprzedni rozdział, mianowicie - Mania Młyn i Mimi Loo, ich komentarze bardzo mnie pokrzepiły, więc po ich przeczytaniu natychmiastowo dodaję rozdział drugi! Dziękuję dziewczyny ♥
To co? Zapraszam do czytania!
:D fajny rozdział , nie spodziewałam sie że tak szybko zayn ją znajdzie i wgl ale to dobrze :)
OdpowiedzUsuńDzięki dzięki, jeszcze raz - dzięki :*
UsuńSUPER !!! fajnie że Zayn ją kocha ciekawe jak historia potoczy sie dalej .. :* czekam :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się nie zawiedziesz. :*
Usuń