środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 5

*

Ruda właśnie szukała przyjaciół. Rozejrzała się po trybunach i nagle ujrzała siódemkę, machających do niej jak wariatów młodych ludzi.
Uśmiechnęła się sama do siebie, myśląc, jak wielkie ma szczęście, że zaznała tak szczerej przyjaźni. Poza tym dane jej było poznać również Jacka, który z kolei (powiem wam w tajemnicy) darzył dziewczynę większym uczuciem, niż przyjaźń. Zawsze gdy ją widział na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Serce biło mu szybciej na jej widok, szczególnie wtedy, kiedy Rudzielec był szczęśliwy i wyglądał zdrowo. Uważał ją za najpiękniejszą kobietę na świecie – podobnie jak Zayn.
 Powiem wam także, że ostatnio nie wyglądała zbyt dobrze. I wcale nie chodzi tu o rękę w gipsie. Tak zwane „wory pod oczami”, bardzo blada cera. Coraz słabiej też szło jej robienie dobrej miny do złej gry. Trudno było jej wszystko ukrywać pod czujnym okiem Zayna, który bardzo o nią dbał i pilnował, aby brała wszystkie witaminy zalecane przez lekarza.
Usiadła obok mulata na jednym z tych mało wygodnych, stadionowych krzesełek. On objął ją ramieniem, szepcąc;
-Ślicznie wyglądasz.
Rzeczywiście tak było. Pod uroczymi, krótkimi ogrodniczkami miała pudrowo różową bluzkę. Włosy zaplecione w kłosa, a buzię wypchaną żelkami.
Niedaleko siedziała Alexandra, trzymając za rękę Liama.
-Kocham cię – powiedział cicho chłopak do ślicznej brunetki. Ta tylko odpowiedziała mu zalotnym uśmiechem.
Obok nich obejmowali się Louis z Nicole, wcale nie ukrywając swojej miłości. Tomlinson komplementował ją głośno.
-Skarbie, jesteś piękna.

A tymczasem mecz się rozpoczął. Arsenal grał z Atlético Madryt. W pierwszej połowie nie działo się w zasadzie nic ciekawego. Arsenal prowadziła grę, ale wszystko "jako tako" układało się tylko do pola karnego Atlético. Po przerwie działo się zdecydowanie więcej, choć nie można powiedzieć, że obie drużyny rozgrywały imponujący mecz. W 72. minucie dwójkową akcję zakończył Jack świetnym strzałem w prawy górny róg bramki przeciwnika. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Arsenalu, jednak był to bardzo pomyślny sparing, szczególnie dla najmłodszego zawodnika wygranej drużyny.
Tłum wiwatował i ktoś co chwila krzyczał imię Walkera. On zbytnio nie zwracał na widownię uwagi od razu dołączył do znajomych. Ręce założył za głowę i uśmiechnął się rozbrajająco:
-Podobało wam się?
Chłopcy z ożywieniem zaczęli opowiadać wrażenia, wymieniać poglądy i zdania na ten temat.
Ruszyli w kierunku Nandos, by zapełnić głodne brzuszki Nialla i Rudej.
Ci usiedli szybko przy stoliku i nie czekając na resztę, kiwnęli w kierunki kelnerki. Ona uśmiechnęła się zalotnie do blondynka, mimo, iż była sporo od niego starsza. Nie zwrócił na nią zbytniej uwagi, zbyt przejęty podnieceniem spowodowanym tym, iż zaraz będzie mu dane połknąć cały zapas restauracji.
-My poprosimy siedem hamburgerów – odpowiadał za siebie i Allie, bo zawsze świetnie dogadywali się w tej kwestii. – Cztery porcje frytek, hm, dwie pizze i po  dwa kubeczki Coli.
Kiedy 4/5 1D wraz z sportowcem i dziewczynami weszli do knajpki, głodomorzy już zajadali się zamówieniami.
-Nie poczekaliście? – powiedział z niedowierzaniem Liam.
-Znasz ich tyle czasu… Jeszcze nie zrozumiałeś, że jeśli chodzi o jedzenie są inaczej skonstruowani? – zapytała Nicole.
-Nie tylko pod względem kwestii jedzenia – zażartował Louis, a wszyscy wybuchli radosnym śmiechem.

~Zayn

To nie tak, ze jestem egoistą. To nie tak, iż nie lubię Jacka bez powodu. Może i nie darzę go największą sympatią, ale to jego wina. Przystawia się do Allie. Czy to sprawiedliwie? Oczywiście, ze nie! Ani troszeczkę. Pojawia się tak nagle i myśli, że mi ją zabierze? O, nie.
Obserwowałem, jak przygotowuje herbatę. Reszta pochowała się w pokojach, zmęczona trochę dzisiejszym dniem. Ja zaś siedziałem na barowym krześle uważnie się jej przyglądając.
Z wrodzoną gracją stąpała po podłodze. Od czasu do czasu  zerkała na mnie, obdarowując czułym uśmiechem.
-Co zamierzasz, gdy skończysz studia? – zagaiłem dziewczynę.
-Będę pisać artykuły dla redakcji. Kto wie, może uda mi się podpisać kontrakt z jakimś wydawnictwem i napisać książki? Po studiach na pewno wynajmę mieszkanie. – Zrobiła na chwilę pauzę, by odwrócić się w moją stronę, wydęła idealnie wykrojone usta. – Nie bój się, nie będę wam do końca życia siedzieć na głowie.
Zerwałem się z miejsca, podbiegłem do niej i ująłem za nadgarstki.
-Co ty wygadujesz? Nam, siedzieć na głowie?
-Dziewczyny pewnie zostaną, żeby być przy Louisie i Liamie, ale ja dlaczego miałabym zostać? Harry, Niall i ty w nieskończoność nie będziecie singlami.
Spojrzałem jej w oczy, lekko przybliżyłem twarz do jej ust…
-Co robicie? – zawołał Horanek, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że przerwał mi najważniejszą chwilę w moim życiu. – Ruda, zrobisz mi coś do jedzenia?
Puściłem jej dłonie i objąłem w pasie.
-Nie, dziś sam sobie robisz jedzenie – zaprzeczyłem, dlaczego biedna dziewczyna miała wszystkim w tym domu usługiwać? To ona zawsze robiła śniadanie, podczas, gdy reszta spała, to ona zawsze sprzątała. Tak nie będzie! Ja na to nie pozwolę!

Obrażony blondynek wyszedł z kuchni. Ja jednym ruchem chwyciłem po bitą śmietanę z blatu i zacząłem pryskać nią na dziewczynę. Allie bez wahania wysypała na mnie mąkę. Wyjęła z lodówki sos czekoladowy i truskawkowy, zabrałem jej jeden. Nogą otworzyłem szufladę i wyjąłem z niej folię przezroczystą.  Owinąłem nią dziewczynę. Co było dalej? Tego już wam nie opowiem!




-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chciałam podziękować Natalii Horan i Mani Młyn, za to, że skomentowały poprzedni rozdział. To właśnie Im dedykuję piąty! ♥
Trochę Allie i Zayna sam na sam. Co Wy na to? :D

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 4

*

Zayn ze stoickim spokojem położył na blacie kuchennym gazetę.
Zayn Malik zazdrosny!
Cały świat oszalał, kiedy Malik ukazał na światło dzienne swoją piękną przyjaciółkę, Allie.
Niektórzy znajomi chłopaka twierdzą, iż czuje on jednak do niej coś więcej. Czy słynny Casanova wreszcie się zakochał? Czy jego wybranka odwzajemnia  uczucia?
Młodą studentkę literatury widziano ostatnio w towarzystwie przystojnego piłkarza, Jacka. Chłopak obejmował ją w pasie, wyglądali na bardzo szczęśliwych i radosnych. Tego dnia byli razem na obiedzie, a on podarował jej nawet swoją klubową koszulkę! Miłość czy przyjaźń?
W ten sam dzień paparazzi zobaczyli Zayna za jedną ze starych kamienic. Siedział sam , a jego mina wyrażała ból i smutek. Palił papierosa, ale dlaczego wybrał sobie właśnie to miejsce?
Dziwnym trafem w tym samym czasie ulicą obok przechodziła jego przyjaciółka i nowy kolega chłopców z 1 D.
Miejmy nadzieję, że Malik weźmie się w garść i będzie potrafił powiedzieć Allie o swoich uczuciach. Powodzenia!

Reakcja Zayna była oczywista, jak sam fakt, iż prasa tym razem miała racje. Z każdym dniem jego uczucia względem Rudej były większe. A Co gorsza, nie potrafił nad tym zapanować. Bolało go to, że ktoś może mu ją zabrać. A pod słowem ‘ktoś’ krył się oczywiście Jack.
Chłopak zwinął gazetę w rulonik i włożył do tylnej kieszeni. Popędził na górę, aby pożalić się Liamowi. Ten jak zawsze przyjął go z otwartymi ramionami, szczęśliwy, że może pomóc przyjacielowi.
Kiedy Payne przeczytał artykuł zaśmiał się lekko. Stanął przed Zaynem, który siedział na łóżku, koloru kawy z mlekiem i włożył dłonie w przednie kieszenie dżinsów.
-To nie jest śmieszne – powiedział żałośnie mulat. Wyglądał, jak gdyby miał się zaraz rozpłakać.
-Wiem, wiem, przepraszam – Liam położył rękę na piersi, by umocnić kolegę w przekonaniu, że podchodzi do spawy poważnie. – Za długo to ciągniesz. Nie działasz, Zayn.
-I kto to mówi? – zadrwił chłopak. – To Alex pierwsza wysyłała do ciebie jakieś znaki.
-Właśnie. Dobrze, że należycie je zinterpretowałem – przyznał Payne – Okay, chodzi o to, że jeśli nie będziesz nic jej pokazywał, to skąd ona ma to wiedzieć?
Malik rozłożył ręce.
-Nie mówię, że masz jej od razu powiedzieć, iż jest miłością twojego życia. Byłoby to błędem. Daj jej kwiatka – tak jak to robi Jack. Zabierz na spacer, złap czasem za rękę , niech to widzi.



Dziewiątka przyjaciół przechadzała się parkiem, było już dość późno. Śmieli się głośno, nie zwracając uwagi na przechodniów. Tu i ów odważny chłopak obejrzał się za pięknymi dziewczynami wmieszanymi w towarzystwo. Alexandra – w różowej, delikatnej sukience, szarych szpilkach, a na ręku masa bransoletek. Nicole – brzoskwiniowa koszula, czarna spódniczka i również ciemne, wysokie buty.  Ruda za to miała na sobie szarą spódniczkę, białą, zwiewną koszulę i siwe szpilki. Dziewczyny wyglądały zachwycająco.
Alex i Nicole szły, trzymając za ręce swoich chłopaków. Zaś Allie, śmiała się jak szalona, pomiędzy Zaynem a Jackiem. Oboje rozśmieszali dziewczynę, chcąc udowodnić sobie nawzajem, kto ma na nią lepszy wpływ. Co chwilę wychylali się do tyłu, posyłając sobie mordercze spojrzenia. W tym samym momencie zobaczyli, iż dziewczyna drży lekko z zimna i zapytali równocześnie:
-Zimno ci?
Ona pokiwała tylko leciutko głową, nie chcąc robić kolegom kłopotu. Jednak wiedziała, co się szykuje. Jeden i drugi zaczęli czym prędzej zdejmować bluzy. Pierwszy był oczywiście Jack – szybszy, bardziej wysportowany. Malik ze zrezygnowaniem opuścił ręce.
Piłkarz wychylił się i bezgłośnie poruszył wargami.
-1:0 dla mnie – rzucił w kierunku mulata.
Zayn zrobił morderczą minę i odpowiedział cicho:
-To jeszcze nie koniec.
Malik zaczął delikatnie pomóc zakładać jej bluzę, tak by nie uszkodzić ręki i tak będącej już w gipsie.
-Tak sobie pomyślałem… Mamy jutro mecz – powiedział Jack, kiedy odprowadzał wszystkich do domu. – Może chcielibyście przyjść?
-Pewnie! - ich reakcja była natychmiastowa.

Byli naprawdę bardzo uradowani, szczególnie chłopcy. Taka okazja nie zdarza się często!





----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem, co robię nie tak. Chyba gorzej piszę, prowadzenie bloga też mi nie idzie. 
Rozdział beznadziejny, ehh :/

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 3

*

Zayn z nikim nie rozmawiał. Po wczorajszej kłótni z Allie wrócił do domu zmarnowany, jak gdyby wciągu minuty przybyło mu kilkanaście lat. Wszedł powoli po schodach, następnie zamknął się na klucz w swoim pokoju. Nie otwierał drzwi. Wyszedł do przyjaciół dopiero na drugi dzień. Ci współczuli mu, jednak uznali, że użalanie się nad nim byłoby najgorszym, co w tym momencie mogli zrobić. Zaczęli szczerą rozmowę, prosto z mostu.
- Nie oszukujmy się, Zayn – powiedziała, jak zawsze szczera i nie owijająca w bawełnę Nicole. – To ty zacząłeś kłótnię.
Harry przyznał jej rację.
- Dziewczyna podjechała do nas zadowolona, uśmiechnięta – a ty się na nią wydarłeś – powiedział Hazza.
Malik nie odpowiadał. Podpierał się  na łokciach o blat i widelcem mieszał bez celu w sałatce.
- To delikatna dziewczyna – powiedziała subtelniej, niż reszta, Alex. Dobrze rozpoczęła konwersację, trafiając w jego czuły punkt. – Wiesz o tym.
- Wiem – odparł cicho. – Ale coś mi do głowy strzeliło. Bo… bo ona ma gdzieś swoje zdrowie, nie widzicie tego? Coś jej jest, teraz jeszcze ta ręka. Boję się o nią! – był naprawdę zmartwiony. Dostrzegał więcej od reszty paczki, bo darzył ją większym uczuciem. Pozostali wymienili zmartwione spojrzenia.
- Myślę, że powinieneś jej po prostu poszukać – poradził Liam. – Porozmawiacie, to pomoże.
A Zayn nie czekając na nic, zerwał się z miejsca i pobiegł przebrać. Wrócił za kilkanaście minut, odświeżony i ładnie ubrany. Krzyknął coś do chłopaków i wybiegł z domu. Po chwili usłyszeli jak odpala samochód i już go nie było.
On naprawde Ja kocha.
Kocha Ja bezgranicznie.
Dla niej jest w stanie zrobic wszystko.
Znalazł Ją na obrzeżach Londynu. W miejscu, w które zabrał ją miesiąc temu, aby pokazać okolice miasta. Siedziała teraz koło lasu, w miejscu, gdzie rzadko się ktoś pojawiał. Tak jak Zayn – lubiła czasem samotność, choć należała do bardzo towarzyskich osób. Opierała się o masywny motocykl, zupełnie nie pasujący  do jej kruchej, delikatnej sylwetki. Kask stał z boku, na trawie. Ubrana była w ciemne dżinsowe rurki, czarną koszulkę. Było zimno, wtulała się więc w crossową, czarno – zieloną kurtkę z logo ‘Kawasaki’.
Chłopak patrzył na nią przez kilka minut. Nawet z daleka ujrzał, jak drżą jej ramiona, skryła twarz w dłoniach, lecz tylko na krótką chwilkę. Otarła łzę kciukiem, potem drugą. Jednak słona ciecz nadal wypływała z oczu dziewczyny. Zayn w pierwszym momencie chciał do niej podbiec, wziąć jej twarz w dłonie i pocałować miękko w usta. Jednak zamiast tego zaszedł ją od tyłu, szybko zakrył rękami jej piwne oczy. Z radością wypowiedziała jego imię, pytającym tonem. Ucałował czubek jej nosa i objął czule.
- Przepraszam – powiedział z okropnym żalem i poczuciem winy.
Ona tylko kiwnęła lekko głową, szepcąc cicho te same słowa.
- Jestem takim dupkiem. Jak mogłem?
- Jak ja mogłam? – odpowiedziała tym samym.

Stali jeszcze tak długo, wtuleni w siebie. Oboje zakochani, skrywając uczucie. 






----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Cześć Kochane ♥
Już wróciłam, z czego bardzo się cieszę, bo najzwyczajniej w świecie tęskniłam za Wami.
Wyjazd się udał, jednak ja - jak to ja, wróciłam do domu z bardzo mocno zbitą ręką i spuchniętą nogą ;D A co u Was? :*
Zayn i Allie się pogodzili!  Podoba się rozdział? :)



piątek, 2 sierpnia 2013

Kochane :)

Cześć Ptysie :*
Rozdział dodam jutro, ale do tego czasu mam do Was prośbę!
Pomyślałam, że wypada, abym trochę Was znała, bo baardzo Was kocham :]
Proszę, napiszcie mi w komentarzu kilka faktów o sobie (np, wasze nawyki, co lubicie, typowe cechy charakteru - wszystko czego dusza zapragnie!).

 A tutaj trochę o mnie :)
1. Uwielbiam muzykę reggae, niemal tak samo jak naszych chłopców!
2. Gram w piłkę nożna i siatkówkę. Kocham pływać. Z chęcią uprawiam wszystkie sporty, a w szczególności motocross.
3. Jestem przewrazliwiona na punkcie higieny - maniaczka mycia dłoni i kąpieli :)
4. Mam 14 lat.
5. Jestem aktywna, jednak lubię poleniuchować z dobrą książką i kocykiem.
6. Według znajomych - "zabawna jak mało kto, uparta jak osioł, dziewczyna do zabawy i płaczu".

Jeśli macie jakieś pytanie, chcecie wiedzieć coś o mnie to proszę bardzo zadac je w komentarzu! ♥

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 2

*
Cała siódemka przyjaciół siedział rozłożona na sofach w salonie. Z domu dało się słyszeć donośne krzyki i śmiech młodych ludzi. Ruda grała właśnie z Harrym w fifę na playstation, a reszta oglądała mecz z zaciekawieniem. Oczywiście – niepozorna Allie, miłośniczka książek i studentka literatury miała także inną pasję, piłkę nożną – z łatwością wygrywała z loczkiem.
Do zabawy włączyły się Alex i Nicole, dotychczas z rozbawieniem oglądające wyczyny przyjaciółki. Obie wyglądały dziś wyjątkowo pięknie. Brunetka miała na sobie białą, zwiewną koszulę i kolorowe spodenki, a do tego miętowe szpilki. Blondynka ubrała białą sukienkę w czarne ciapki i do tego czarne , dziewczęce balerinki. Dziewczyny były perfekcyjnie umalowane, a do stylizacji podobierały dużo bransoletek. Rudzielec nie pozostawał im dłużny, wyglądała naprawdę uroczo, mimo, iż nie była ubrana tak ‘elegancko’, jak koleżanki. Założyła krótkie białe spodenki, a do nich, w tym też samym kolorze bluzę z czarnymi napisami. Na nogach miała czarne vansy, a na rudawą głową przyodziała również czarnego fullcapa, którego ukradła Zaynowi dziś rano. Była ubrana raczej na sportowo, mimo to , nadal wydawała się być słodka i dziewczęca.
Evans pobiegła do pokoju po laptopa, mieli z przyjaciółmi poszukać ciekawych filmów na dziś wieczór. Szybko zbiegając w dół, kiedy wracała, nie patrzyła gdzie stawia stopy. Noga pofrunęła jej na bok, a Rudzielec potoczył się w dół, po kilkunastu stopniach. Reszta, zdziwiona całym hałasem, pobiegła sprawdzić, co znów zrobiła ich przyjaciółka. Zastali ją w fatalnym stanie, leżała na podłodze, jednocześnie się śmiejąc. Nikt nie zauważył, że Allie w oczach ma łzy bólu, a jej ręka zrobił się sina, obrzęknięta i wykręciła w drugą stronę.
Pierwszy zrozumiał to Zayn, który znał ją najlepiej ze wszystkich. Nawet w takich sytuacjach nie traciła poczucia humoru, zawsze potrafiła śmiać się z  samej siebie. Miała jednak też wiele wad, to bardzo ją denerwowało, chciała stawać się lepsza, a ból brzucha jej na to nie pozwalał, ponieważ przez niego nabrała złych nawyków.
Akcja stała się natychmiastowa. Ktoś poszedł odpalić samochód, ktoś inny po książeczkę zdrowia dziewczyny. Z kolei trzecia osoba pomogła jej wstać i zaprowadziła do auta. Wszystko potoczyło się szybko, po paru minutach Ruda siedziała w gabinecie lekarza.
Wyszła z niego rozpromieniona, z uśmiechem na ustach, jakby to, co miało miejsce pół godziny temu wcale się nie wydarzyło. Podniosła rękę ku górze, ukazując światu swojego nowego białego przyjaciela, zwanego powszechnie gipsem. 
-Złamana kość i zbite kolanko – wytłumaczyła, nim ktoś zapytał, co powiedział lekarz.
Przyjaciółki zaczęły ją przytulać, martwiły się o nią, prawie tak jak matka o swoje dziecko. Ruda urodziła się najpóźniej, była od nich tylko o trzy miesiące młodsza, jednak często traktowały ją, niczym szesnastolatkę. (A przecież miała tyle samo lat! ) W dodatku nie było miesiąca, w którym ona nie miałaby chociaż dwóch kontuzji. Zawsze twierdziły, że wygląda najmarniej z nich wszystkich, dlatego, że była blada i najszczuplejsza. Prawiły jej morały, jak matki pilnowały, aby dużo jadła. Nigdy nie pochwalały jej jazdy na motocyklach. Ona zawsze miała na wszystko wymówki, jednak sama równie mocno martwiła się o przyjaciółki.
Allie odwzajemniła uściski i powiedziała głośno;
-Jestem głodna. Kto ostatni do samochodu, ten stawia mi trzy pizze!
I zbiegła po szpitalnych schodach, w kierunku parkingu.
Zdezorientowani przyjaciele ruszyli za nią. Ktoś krzyknął:
-Czy to ta dziewczyna pół godziny temu złamała rękę?

Wszyscy w biegu roześmiali się głośno.




*trzy godziny później*
Rudzielec mimo złamanej lewej ręki wsiadał na motor.  Nie miała swojego pojazdu, bo został on, niestety, zarekwirowany przez rodziców dziewczyny miesiąc temu. Dlatego też Jake użyczył jej swój motocykl, aby mogła poszaleć kilka godzin.
-Na pewno dasz radę? – upewniał się, nieco zmartwiony. – Nie wiem, czy powinnaś…
-Powinnam – przerwała mu dziewczyna, wkładając w tym samym czasie rękawiczki na dłonie, wskazała na rewą rękę z gipsem i z uśmiechem dodała. – Pomożesz mi włożyć tą?
Kolega posłusznie zrobił, o co prosiła. Następnie jako dżentelmen nałożył jej kurtkę.
-Uważaj na siebie – przestrzegał, celując w nią wskazującym palcem. – Jeżeli coś sobie zrobisz twoi przyjaciele mnie zabiją. Nie wspominam już o tacie! – machnął ręką, gdy przypomniało mu się, że Allie jest oczkiem w głowie ojca.
-Dam radę, dziękuję – powiedziała cicho, poczym sprawnym ruchem wsunęła kask i odpaliła motor. Wyjeżdżając z parkingu pomachała czule koledze.
Ruda całe życie jeździła na motorach typu ‘enduro’, mimo tego  teraz śmigała ścigaczem po autostradzie. Szalała po jezdni niczym pirat drogowy, sprawnie manewrując motocyklem. Po trzech godzinach jazdy, podjechała pod dom.
Cała ekipa One Direction wraz z dwiema dziewczynami wybiegła przed willę, słysząc wark motoru.
-Rudzia?! – zawołały zgodnie Alexandra i Nicole, gdy zobaczyły, jak ich przyjaciółka opiera się o wielkiego ścigacza. Obok niej na ziemi stał kask, ubrana była w crossowe spodnie i kurtkę, znały te ubrania.
-Tak to ja – zaśmiała się dziewczyna.
-Oszalałaś?! – warknął na nią niespodziewanie Zayn.
Gdy usłyszała ton jego głosu skrzywiła się lekko. O nie, tylko nie to – pomyślała.
-Masz rękę w gipsie, złe wyniki badań i szalejesz sobie motorkiem, jakby nigdy nic! Nie zachowuj się jak dziecko! – teraz już krzyczał.
-A ciebie to tak nagle interesuje?! – nie pozostawała mu dłużna, również krzyczała mu w twarz. – Nie udawaj, że cię to obchodzi!
-Fajne cacko – powiedział Lou z uśmiechem, głaszcząc siedzenie motocykla. Wszyscy wiedzieli, ze próbuje rozładować napiętą atmosferę. Malik zignorował Marchewkę, natomiast Ruda uśmiechnęła się do niego blado. Przyjaciele wycofali się do domu, a na podjeździe została już tylko Allie i Zayn. Mimo to w domu i tak wszyscy słyszeli ich wrzaski.
-Dobrze wiesz, że mnie to obchodzi! – darł się mulat. – I to bardzo. Ale ty wszystko robisz po swojemu. Zachowujesz się jak gówniara!
-Tak?  - zakpiła płomiennowłosa. – To żegnam Pana Dojrzałego!
Wrzuciła bieg, gaz i w ciągu dwóch sekund odjechała spod domu. Zayn nie zdążył nawet zareagować. Stał jak wryty.





-------------------------------------------------------------------------------------------------
Trolololo mamy rozdział 2 części II !
Jak się podoba? Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu :)
Tym razem występuje narracja trzecioosobowa. 
Dziękuję wszystkim komentującym, bo to właśnie Oni dają mi siłę ♥
Do 'napisania'! :*

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 1. Część II

~Allie~

Dzisiejszego dnia nie bardzo miałam humor. Wszystko mnie irytowało. W dodatku, Lou z Nicole i Liam z Alexandrą pojechali na jakieś pikniki.
Zayn tańczył na stole w samych bokserkach, udając gwiazdę rocka, a Niall gonił Harolda, bo ten zabrał mu batoniki.
Pełna zrezygnowania opuściłam bezwładnie ręce.
-Malik, złaź z tego stołu! A ty Hazza - oddaj żarłokowi słodycze!
Czułam się, jak ich mamusia. Mieli dziś wyjątkowo fantastyczne humorki i ochotę do zabawy, niczym małe dzieciaki.
Liam prosił mnie przed wyjazdem:
-Proszę, stan naszego domu zależy od ciebie. Widzisz to? – tu wskazał palcem na Zayna, który ciągnął Nialla po podłodze. – Bez opieki zachowują się jak dzicz.
Odwróciłam się, by wyłączyć głośna muzykę, a gdy ponownie zerknęłam na bandę idiotów byłam przerażona. Trzech chłopaków, a każdy w mojej bieliźnie. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
-Nie wiedziałem, że masz takie fajne wdzianka – Malik poruszył brwiami. Założyłam ręce na piersi i pokiwałam głową.
-Macie natychmiast zdjąć moją nową bieliznę – powiedziałam stanowczo, lecz oni dalej przeglądali się w lustrze, macając staniki. Warknęłam, wtedy podskoczyli i stanęli na baczność. – Już! – dodałam pełna satysfakcji.
Chłopcy posłusznie odnieśli moje rzeczy do szafy, a gdy wrócili czekałam na nich w salonie. Pomachałam im przed nosami moją komórką.
-Chyba nie chcecie, żeby wasze piękne zdjęcia trafiły do sieci?
-Jakie zdjęcia?!
Zaczęłam przesuwać po ekranie palcem, aby ukazać im prawie nagiego Zayna z miotłą w ręku. Następne przedstawiało, jak Hazza maca wypchany biustonosz, który ma na sobie Niall.
Zaśmiałam się delikatnie, kiedy ujrzałam miny pełne przerażenia. I w jednej chwili puściło się za mną w  pogoń trzech uroczych gwiazdorów pewnego uroczego zespołu.
-Ani mi się waż wstawiać te zdjęcia! – gonili mnie po całym domu, po tarasie i ogrodzie. Ale ucieknij tu trzem nieźle wysportowanym chłopcom. W końcu mnie złapali, zostałam zaniesiona do salonu i przywiązana taśmą klejącą do krzesła. Zawiązali mi też ręce. Moi prześladowcy śmiali się głośno, a ja wzruszyłam ramionami.
-Okej, było fajnie i w ogóle, ale możecie mnie już wypuścić, dobra?
-Nie. – Zaprzeczył Zayn. – Jak kara to kara.
Zebrali się w malutkie kółeczko i zaczęli naradzać. Słyszałam tylko ich szepty i stłumiony śmiech. Wyjęli z mojej kieszeni komórkę i wybrali jakiś numer. Włączyli funkcję głośnomówiącą, żebym mogła słyszeć, co odpowiada rozmówca.
-Cześć, słońce – z komórki rozległ się głos Jacka. – Co słychać?
-Cześć Jack, tu Niall, Harry i Zayn – odpowiedzieli chłopcy. Ja zaś nie mogłam nic odpowiedzieć, bo miałam zaklejone usta. To były istne tortury.
-Eeeee, cześć wam – był zawiedziony, że nie usłyszał mojego głosu.
-Zabraliśmy Allie telefon i chcieliśmy sobie z tobą pogadać.
-Pewnie, tylko w jakiej sprawie?
-Konkretnie chodzi właśnie o nią – odpowiedzieli przebiegłym głosem.
-O nią? Świetnie – odpowiedział Walker.
-Słyszeliśmy, jak mówiła przez sen ‘Jack, ty mój mięśniaku’ – skłamał Horan.
-Ty mała blond pierdoło, nie licz na jakąkolwiek kanapkę z mojej strony! – mruknęłam przez taśmę, jednak mój głos był dość wyraźny, zdziwiłam się.
-Czy przypadkiem to nie Allie cisnęła w ciebie ciętą ripostą, Niall? – zapytał Jack. Nie mogłam dostrzec jego miny, jednak wiedziałam, że unosi jedną brew ku górze, a na ustach ma łobuzerski uśmiech.
-Tak – śmiał się głośno Harry. – Przywiązaliśmy ją do krzesła.
Po drugiej stronie dało się słyszeć wiązankę przekleństw zmieszanych ze zdziwieniem i rozbawieniem. Świetnie, on też przeciwko mnie.
Tylko Zayn był tak dobroduszny i zaczął odklejać taśmę.
-Dość tortur.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju.
-Wiesz, że to były żarty, prawda? – zapytał, kiedy położył mnie na swoim łóżku.
Nie odpowiedziałam, bo coś przykuło moja uwagę. Śliczny, szary album na zdjęcia leżał na jego biurku, zatytułowany ZALLIE.
Malik podał mi album, widząc moje zaciekawienie. Moim oczom ukazały się piękne zdjęcia, na których jesteśmy razem.
-Mam go odkąd wyjechałem – powiedział miękko Zayn. – Oglądam go codziennie wieczorem.
I nagle dotarło do mnie, jaką jestem szczęściarą.

Przytuliłam mocno mulata.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobry Wieczór :*
Wyjeżdżam w niedzielę, więc dodaję dziś nowy rozdział - ponieważ czeka nas tygodniowa przerwa :) 
Ale jeśli ren rozdział Wam się spodoba i będzie sporo komentarzy, to postaram się dodać następny przed wyjazdem! 

środa, 24 lipca 2013

Moje Kochane!

Tak sobie pomyślałam, że na pewno macie jakieś pytania ( np .  jeśli chodzi o bohaterów czy ich problemy ) lub wątpliwości na temat bloga.
Zapewne zastanawiacie się nad czymś lub coś Wam się nie podoba.
Chciałabym, abyście, Moje Drogie, napisały w komentarzu owe pytania czy uwagi.
Odpowiem szczerze na wszystko i zastosuję się do poleceń! :]
To naprawdę bardzo mi pomoże, dziękuję ♥